Szukaj

#czytamnietylkonowości Kolejna porcja fajnych książek!


Zapraszam na kolejny wpis książkowy. Przygotowanie tych wpisów pochłania mnóstwo czasu, a jednak robię to od prawie czterech lat (zdążyłam już dwa razy przenosić starsze posty z miejsca na miejsce ;) ). Mam nadzieję że są dla Was inspiracją i pomagają Wam wybierać ciekawe pozycje dla maluchów a tym samym rozpowszechniać ideę mojej akcji #WoleMole =)

Dziś pokażę Wam sporo książek z różnych grup wiekowych, mam nadzieję że każdy znajdzie coś dla siebie. W większości są to książki z biblioteki bo jak pewnie większość z Was pamięta, zachęcam także do przypominania sobie książek starszych niż rok- a wiem że w natłoku nowości wydawniczych którymi jesteśmy zasypywani każdego miesiąca łatwo jest się w tym wszystkim pogubić i o wielu wartościowych książkach zapomnieć.

Mam Wam tak wiele do pokazania, a tak niewiele czasu... Obawiam się że większości naszych książek nigdy nie uda mi się sfotografować i tu opisać... To wszystko to tylko kropla w morzu... Ale lepsze to niż nic. Dlatego już nie przedłużam i zapraszam do oglądania =)


"Pora spać Króliczku!" to książka która skradła serce mojemu Krzysiowi. Ilustracje są łagodne i bardzo ładne a tekstu niewiele. Jest tu przedstawiona historia mamy która ma kilkoro dzieci. Gdy wydaje jej się że wreszcie wszystkie zasnęły, okazuje się że jeden maluch jednak nie śpi i chce spędzać z mamą czas. Trochę się bałam że ta książka "zepsuje" moje dzieci i będą chciały tak jak ten króliczek marudzić, jeść, bawić się czy kąpać (bo takie różne rzeczy robi tutaj mama), ale jakoś na szczęście nie przełożyły tej historii na prawdziwe życie.

Na pewno jeszcze kiedyś wypożyczymy ją z biblioteki. Przyjemnie jest czytać o tak miłej, cierpliwej i ciepłej mamie.



"Księżniczkowa" seria: "Księżniczka Zosia i jej kot", "Księżniczka Julka i jej kucyk", "Księżniczka Amelka i jej pies"

Moi chłopcy (w wieku niecałych czterech lat i ponad dwóch) nie mają nic przeciwko czytaniu książek o dziewczynkach. Nigdy nie pokazali mi żeby to była dla nich jakaś specjalna różnica jakiej płci jest główny bohater. Być może ten czas jeszcze przyjdzie. Póki co jednak czytamy wszystko. I tak trafiliśmy na tę serię.

Ilustracje tu są piękne. Dodatkowym walorem są ciekawe informacje o zwierzętach zamieszczone z tyłu każdej książki. Jeśli chodzi o przedstawione historie to jednak... mam chwilami mieszane uczucia. Te księżniczki są jednak trochę rozkapryszone a książki wcale z tym nie walczą. Zosia nie chce być taka jak uczą ją rodzice- i w porządku, chce być sobą. Ale każdy człowiek jednak musi choć po części dostosować się do zasad obowiązujących w społeczeństwie- i choć zamysł historii był w porządku to wyszło moim zdaniem nieco dziwnie. Tak jak i w przypadku Julki- która marzy o kucyku, ale nagle się rozmyśla i każe wszystkim budować mosty- a później jednak znów chce kucyka który dzięki mostom i połączeniu wysp będzie "wolny"- oraz Amelka która nie chce psa, wyrzuca go, ale jednak później go z powrotem przygarnia, ale czy na pewno ze względu na miłość?

Książki te raczej nie wyrządzą dziecku żadnej szkody ale moim zdaniem każdy z problemów został w nich przedstawiony trochę po łebkach. Ale na pewno będą dzięki temu dobrym punktem do rozmowy. Wojtuś bardzo je polubił i często przeglądał. Nie dziwię mu się bo naprawdę na te obrazki aż miło się patrzy.



"Czarownica Winnie"

Wypożyczyliśmy z biblioteki dwie książki z tej serii i moich chłopców oczarowały w takim samym stopniu. Mnie naprawdę bardzo spodobała się część pierwsza, gdzie Winnie zmienia kolor swojego kota Willbura- uśmiałam się podczas czytania co niezbyt często mi się zdarza. Ilustracje są bardzo szczegółowe, podobnie jak w "Pettsonie i Findusie" pełne smaczków- jednak takie trochę bardziej "brudne", czasem celowo szpetne. Mnie raczej przekonał ten styl, choć nie każdy element mi się podoba ;) W każdym razie i tak polecam Wam przyjrzeć się tej serii. "Winnie w kosmosie" podobała mi się mniej niż ta pierwsza, ale obie nastawione są na rozrywkę dla dziecka, a i dorosły może się przy nich uśmiechnąć.



"Jeżyk zwany Pajacykiem" to książka wydana samodzielnie przez panią Alicję Podgrodzką i opowiada historię (nagrodzoną zresztą w konkursie Książka Przyjazna Dziecku") która wydarzyła się naprawdę. Jest to opowieść o przyjaźni maskotki i małego chłopca którzy poznają się w szpitalu a później na jakiś czas muszą zostać rozdzieleni.

Jeśli pojawił się u Was problem o takiej tematyce- polecam Wam tę książkę, jest napisana ładnie i z wyczuciem. Historia kończy się dobrze, ale można na jej podstawie porozmawiać o tęsknocie, różnych punktach widzenia i o tym że czasem nie można mieć wszystkiego czego się chce- bo na przeszkodzie może stanąć na przykład zdrowie. Ale nie należy się poddawać a cierpliwość jest dobrą cechą ;)

Moi chłopcy słuchali z zainteresowaniem. Polecamy.



"Zwierzęta Oli" to seria którą odkryliśmy w bibliotece kiedy szukałam czegoś krótkiego co nie znudzi mojego starszaka a jednocześnie zaciekawi malucha. Mam ostatnio spory problem z doborem książek (no dobrze, od prawie roku, kiedy to zaczęliśmy czytać książki do spania razem z Krzysiem i z Wojtusiem)- Wojtuś niezbyt chce czytać już krótkie wierszyki czy opowiadania a Krzyś, choć mocno rozczytany, jeszcze ma czasem problem z przyswojeniem bardziej rozbudowanych historii. Szukam więc czegoś pomiędzy. Dlatego wypożyczamy wiele książek do nauki czytania (np. z serii "Czytam sobie"- ale ją pokażę w kolejnym wpisie) albo właśnie takich jak te poniżej. To naprawdę świetny sposób na pogodzenie interesów mniejszego i większego czytelnika.

Nie wiem dokładnie ile części ma ta seria, my mieliśmy w domu już chyba 5 tytułów- i tylko jeden nie przypadł do gustu Wojtusiowi- ten o koali- bo tam byli źli panowie których się bał. Tak to każda książka była przez obu chłopców kartkowana niezliczoną ilość razy, a ukochany fragment Krzysia "Wyjdź stamtąd, nie jesteś skarpetką!" znał chyba każdy kto w tamtym czasie przebywał w naszym otoczeniu ;) Książeczki są małe i poręczne, ilustracje śliczne i kolorowe, na końcu każdej książeczki również znajdują się informacje o zwierzakach.

Fabuła jest prosta ale ciekawa, Ola pomaga zwierzakom w opresji i rozumie ich język. Można tam też znaleźć komiksowe dymki co może stanowić wstęp do tego typu pozycji =) Polecamy.



"Jak mama została Indianką"- jejku, jaki ta książka ma wspaniały tytuł. I zamysł. A jednak... coś nie do końca mi w niej zagrało. Nie umiem tego wyjaśnić. Coś mi po prostu zgrzytało kiedy ją czytałam. Może to kwestia bohaterów, może trochę inaczej poprowadziłabym historię... Mój Wojtuś w każdym razie bardzo polubił tę pozycję, często chciał ją czytać, choć nie mógł zrozumieć jak mama mogła bez pytania zabrać komuś łódkę. Naprawdę bardzo to przeżywał.

Tak czy inaczej polecam wszystkim dorosłym- chyba każdemu z nas przydałby się co jakiś czas jeden dzień taki jak ten przedstawiony w tej książce.



"Ogród panny Amelii" to taki trochę picturebook i trochę opowieść filozoficzna- o pannie Amelii pamiętającej "stare dobre czasy" i nie pogodzonej z upływającym czasem i zmianami w otoczeniu- zrzędzącej na sąsiadujący blok i nie kontaktującej się z nikim, zatopionej tylko w swoim ogrodzie. Do czasu aż przyszła wichura i panna Amelia potrzebowała pomocy...

Książka jest ładnie ilustrowana, pisana dość poważnym językiem, ale mój Wojtuś bardzo ją polubił. Zobaczcie sami jak wygląda w środku. Polecamy.



"Marzenie małego misia" to znowu absolutny hicior mojego Krzysia. Również prosta opowiastka o tym że mały miś chciał podarować swojej mamie coś niezwykłego, i upatrzonym prezentem okazała się... gwiazdka z nieba. Miś wraz z pomocą przyjaciół próbuje ją zdobyć.

Ilustracje są bardzo ładne, ale świetnym i naprawdę pomysłowym pomysłem okazało się wykonanie gwiazdki i jej odbicia z naprawdę lśniącego materiału... Moje dzieci były tym oczarowane, zresztą ja sama gładziłam gwiazdkę na każdej stronie i muszę powiedzieć że to był strzał w dziesiątkę. Książka dzięki temu zabiegowi wygląda naprawdę magicznie. Zdjęcia tego nie oddają, chyba zresztą nawet tego błysku na nich nie widać, ale zaręczam Wam że jeśli kiedyś traficie na tę książkę to lśniąca gwiazdka na pewno będzie wielką atrakcją dla maluchów. Polecamy!



"Kreska i Kropek" to bardzo dziwna książka, która jednak jakimś cudem bardzo przypadła do gustu Wojtusiowi. Ilustracje są specyficzne, zresztą sam tekst chyba jeszcze bardziej. Kreska spotyka Kropka i razem się bawią. Książka dziwnie się kończy i w zasadzie nie ma żadnej puenty- chyba tylko że mimo pozornego niedopasowania można razem spędzić fajny czas. Ale to takie trochę na siłę ;) Sama nie wiem. Może Wam się spodoba.



"Pierwsza książka mojego dziecka" to projekt Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom. Zawiera mnóstwo przydatnych informacji na temat czytelnictwa oraz krótkie rymowanki (w większości pisane przez panią Elizę Piotrowską) i kolorowe ilustracje. Jest wydana bardzo porządnie, w zasadzie nie do zdarcia. Może nie była ona naszą pierwszą książką, ale na pewno jedną z pierwszych- i moi chłopcy bardzo ją lubili. Znajdziemy tu wierszyki o zwierzętach, porach roku, częściach ciała, garderobie... Wszystkim co może zainteresować takiego maluszka =) Polecamy małym molikom!



"Mały, Duży i chmura" to książka wydana w ramach serii "Mój pierwszy komiks" i jest bardzo lubiana przez Wojtusia i Krzysia. Prosta forma i krótka ale wartościowa treść sprawiają że maluchy słuchają jej jak zaczarowane. Na każdej stronie znajduje się jakby jedno komiksowe okienko. Bardzo polecamy historię Małego i Dużego do którego przyczepiła się czarna chmura ze złym humorem i nie chciała sobie odpłynąć.



"Opowiastki dla małych uszu" to bardzo urocza książka która skradła serce Wojtusiowi. Krzyś też ją polubił, jednak chwilami tekst był dla niego za długi- myślę że za kilka miesięcy nie będzie już tego problemu, jednak na razie to jeszcze maluszek. Ilustracje wykonane są przez panią Anitę Głowińską i choć stylu "Kici Koci" nie lubię to tutaj pasują jak ulał, są śliczne i ciepłe, po prostu idealne do tych historyjek- które zresztą pani Joanna Wachowiak bardzo ładnie napisała. Polecamy gorąco jeśli szukacie książeczek z dłuższym tekstem ale jednak wciąż dość prostych w odbiorze i pełnych kolorów =)



I na koniec "Lalka Williama"- historia o chłopcu który marzył o lalce. Krótka i prosta w odbiorze opowieść z dość dziwnymi, jakby trochę starodawnymi ilustracjami- moim chłopcom bardzo się podobała i choć ich samych nigdy nie ciągnęło do lalek (a mają kilka po mnie- mimo że mnie też jakoś szczególnie do nich nie ciągnęło ;) ) to byli szczerze poruszeni tym że ktoś wyśmiewał się z Williama dlatego że chciał mieć lalkę. Podoba mi się puenta tej historii- myślę że książka ta może okazać się pomocna dla dzieci które borykają się z brakiem zrozumienia ze strony rówieśników lub obawiają się ich reakcji na bycie sobą- a także tym po drugiej stronie barykady. No i dorośli też mogą się zastanowić nad tą książką- choć treść jest krótka, to jednak konkretna- kochajmy i wspierajmy nasze dzieci, tego właśnie najbardziej potrzebują żeby odnaleźć siebie.




Będzie mi miło jeśli napiszecie mi czy coś przykuło Waszą uwagę albo może nie zgadzacie się z moimi opiniami na temat niektórych tytułów? Zapraszam do dyskusji =)

0 wyświetlenia

© 2019 by Izabela Michta.