Szukaj

W poszukiwaniu recenzji

Ostatnio w jednej z książkowych grup znalazłam cudowną recenzję mojej serii Do Uszka Maluszka.

Czemu cudowną? Bo widać że pisaną z serca przez szaloną i czytającą mamę, ale najważniejsze- bo to tak naprawdę recenzja dziecka- które było w stanie pokochać moje "Jajo" czy "Tatę"- trudno nawet opisać to uczucie w brzuchu kiedy o tym myślę! <3

Potrzebne mi były takie słowa... Szczególnie po tym jak jakiś czas temu w tej samej grupie jedna z pań napisała że te książki "mógł napisać każdy bo zdania są takie proste", nie to co "Pucio" czy "Jano i Wito" ;)

Z jednej strony uśmiechnęłam się bo nie do końca trafiła z przykładem- gdyż właśnie obie te serie również pisane są jak najprostszymi słowami- i moje dzieci obie te serie znają i bardzo lubiły- a ja nawet znam się z Wiolą, autorką ;)

A z drugiej strony zrobiło mi się trochę przykro- przecież wiadomo że proste zdania o codziennych czynnościach dzieci były zamierzone, jeśli ktoś chce oceniać moją umiejętność składania zdań to bardziej polecam "Benia" czy "Podróż do wnętrza ucha" albo teksty w książkach których jestem współautorką, choćby z serii "Niezwykłe bajki" ;)

Pokazało mi to jednak że bywa różnie- sama przecież czasem żalę się na niektóre książki, swego czasu na stronie skrytykowałam także "Kicię Kocię"- za co przez długi czas otrzymywałam albo słowa poparcia albo... opinie zupełnie inne ;)

Kiedy wypuszcza się książkę w świat- nie ma jej już jak obronić. Staje się odrębnością. I każdy może z tym zrobić wszystko. Opluć, konstruktywnie skrytykować, pochwalić... A autor może już tylko na to patrzeć- był czas na myślenie i akty odwagi kiedy wysyłało się pomysł do wydawnictwa ;) Teraz już... "po ptokach" ;)

Ja zawsze w jakiś sposób przeżywam opinie o moich książkach. Naprawdę ich szukam w Internecie, staram się dotrzeć do każdej. Wszystkie biorę sobie do serca. Choć ostatnio jakiś anonim na Lubimyczytac.pl wystawił mi ocenę 1/10 za książkę "Łukasz ratuje misia".

No i co Wy o tym myślicie...? Za "Łukasza"? 1? Czy to była dobra wola i ktoś naprawdę mógł ocenić ją tak nisko?

Nie ma innej rady jak dalej pisać i dzięki temu szkolić warsztat- ale uwierzcie mi, powtarzam kolejny raz- odzew od Was, Czytelników naprawdę jest potrzebny- i to na każdym etapie dorobku autora. Choć na początku szczególnie wskazany, a ja wciąż traktuję swoją drogę dopiero jako początek ;)

A Wy co o tym myślicie? Pytam zarówno innych Autorów jak i Czytelników ;) Lubicie dzielić się recenzjami? Lubicie konfrontacje z autorami? I czy bardzo denerwujecie się gdy ktoś daje Waszej książce 1 na Lubimy czytać? ;)

Jak zawsze zapraszam do dyskusji <3

0 wyświetlenia

© 2019 by Izabela Michta.